Skąd ta zmiana? Ludzie się zorientowali, że nie do końca podobają im się metody działania największych producentów. Wraz z rosnącym popytem na "organiczne" na rynku pojawili się wielcy producenci, stosujący uprawy i hodowle na skalę przemysłową oraz masowy transport towarów na dalekie odległości. Priorytetem stał się zysk ze szkodą dla jakości i smaku towaru. Zachowując pewne zasady np. niestosowania środków ochrony roślin, łamie się inne np. zrównoważonego rozwoju i ekologicznej produkcji.
Koncepcja lokalnej żywności jest zorientowana na odwrócenie trendu jakim już dawno poszła produkcja "normalnej", a ostatnio "organicznej" żywności. Trendu w kierunku masowej produkcji żywności oraz kontrolowania rynków przez wielki biznes i wielkich pośredników. Chodzi o to, żeby na nowo połączyć klientów z lokalnymi producentami, bezpośrednio lub poprzez lokalnych pośredników. W ten sposób producenci dostają więcej pieniędzy, a klienci tańszy i lepszy towar. Lepszy bo bardziej świeży, solidniejszy i lepiej dopasowany do klienta.
Większa solidność wynika z większej przejrzystości (sąsiedzi i klienci obserwują!), stosowania bardziej tradycyjnych metod produkcji i braku anonimowości. Częstsze kontakty klient-producent pozwalają na budowanie stosunków opartych na zaufaniu i lepszym wzajemnym zrozumieniu. Wiadomo, że producenci częściej uzależniają unikalne cechy swoich produktów od oczekiwań klientów jak działają w lokalnym systemie. Znasz swojego rolnika (czy właściciela sklepiku co zna rolników) - rozmawiasz z Nim, On Cię karmi, Ty go utrzymujesz - czy to nie piękne?
Codziennie głosujemy swoimi pieniędzmi, czy chcemy mieć wybór pomiędzy towarem lokalnym, a towarem z supermarketu - niedługo możemy go nie mieć. Czy pieniądze mają pozostać w regionie, czy nie. Czy jedzenie ma być bardziej różnorodne i unikalne, czy wszędzie takie samo. Czy ludzie z pomysłami, patrząc na to co się dzieje, będą mieli odwagę zabrać się za lokalną produkcję, czy nie. Decydujemy o być, albo nie być: lokalnych upraw, sadów, małych piekarni, sklepików, jadłodajni...
Drogi Kliencie i lokalny Producencie, warto do siebie dotrzeć. W końcu nie macie daleko.
Jesteś za? Dołącz do facebook.com/lokalnazywnosc Tam znajdziesz więcej informacji, a już we wrześniu dowiesz się jak łatwo znaleźć producentów, lub dotrzeć do klientów, w TWOJEJ OKOLICY (projekt wspomagany przez Czarną Rzepę!).

super idea - jestem jak najbardziej za!
OdpowiedzUsuńCiekawy pomysł, nie powiem.
OdpowiedzUsuńJednak to jest chyba nie do zastosowania w dużych miastach ?
Dlaczego nie? w dużych miastach sprzedają również lokalni dostawcy, trzeba ich tylko poszukać... przykład z centrum Warszawy: http://lokalnazywnosc.pl/targowisko-przy-halach-banacha
OdpowiedzUsuńObawiam się jednak, że ta ekologiczna żywność w sporej liczbie przypadków nie jest tak do końca ekologiczna.
OdpowiedzUsuńTrzeba bacznej uwagi i nie rzucać się od razu na coś tylko dlatego, że ma etykietkę eko.
Chociaż z drugiej strony skąd zwykły człowiek, który nie ma tak naprawdę pojęcia o sprawie, ma wiedzieć co kupuje?